„Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, gdzie są urządzenia, w jakim są stanie i kto ich używa” – rozmowa z Marcinem Kostrzewą, szefem działu handlowego w Antumo
Aktualności Automatyka Magazynowanie Wywiady

„Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, gdzie są urządzenia, w jakim są stanie i kto ich używa” – rozmowa z Marcinem Kostrzewą, szefem działu handlowego w Antumo

Automatyzacja magazynów kojarzy się dziś głównie z robotami, systemami WMS czy zaawansowaną analityką. Tymczasem w wielu firmach nadal istnieje obszar, który zarządzany jest ręcznie – flota urządzeń mobilnych. O tym, skąd wziął się pomysł na stworzenie Antumo LOCKER CABINET, jakie problemy rozwiązuje inteligentna szafa wydająca i dlaczego coraz więcej organizacji traktuje ją jako element infrastruktury IT, rozmawiamy z Marcinem Kostrzewą, szefem działu handlowego w Antumo

Misja Antumo brzmi: „tworzenie innowacyjnych technologii, które transformują sposób działania firm w kluczowych branżach”. Jak ta misja przekłada się na codzienne decyzje zarządu i rozwój produktów?

Przede wszystkim zaczynamy od problemów, które zgłaszają nam klienci. Tak było również w przypadku Antumo LOCKER CABINET.

Marcin Kostrzewa

Marcin Kostrzewa

szef działu handlowego w Antumo

W rozmowie z Logistyka360 opowiada o tym, skąd wziął się pomysł na stworzenie Antumo LOCKER CABINET, jakie problemy rozwiązuje inteligentna szafa wydająca i dlaczego coraz więcej organizacji traktuje zarządzanie flotą urządzeń mobilnych jako element infrastruktury IT.

Skąd w takim razie wziął się pomysł na stworzenie Antumo LOCKER CABINET?

Pomysł pojawił się dzięki jednemu z naszych klientów, z którym współpracowaliśmy. Zgłosił problem i zasugerował kierunek rozwiązania. Na rynku były już urządzenia o zbliżonej funkcjonalności, ale nie było produktu dedykowanego stricte do zarządzania terminalami mobilnymi.

Były różne rozwiązania do przechowywania sprzętu, narzędzi czy wyposażenia, natomiast brakowało systemu stworzonego z myślą o urządzeniach wykorzystywanych w magazynach. Zdecydowaliśmy się zaadresować tę potrzebę.

„Najważniejsze jest to, żeby wiedzieć, gdzie są urządzenia, w jakim są stanie i kto ich używa” – rozmowa z Marcinem Kostrzewą, szefem działu handlowego w Antumo

Jakie były największe bolączki magazynów i centrów logistycznych?

Przy dużej liczbie urządzeń pojawia się potrzeba zarządzania nimi. Chodzi przede wszystkim o wiedzę dotyczącą tego, gdzie znajdują się urządzenia, w jakim są stanie i kto aktualnie z nich korzysta.

W okresach zwiększonego obciążenia magazynu sprzęt musi być dostępny tu i teraz. Nie ma czasu na szukanie terminala albo zastanawianie się, czy dane urządzenie jest sprawne. Musisz wiedzieć, gdzie ono jest czy jest aktualnie używane, czy leży nieużywane i czy nadaje się do dalszej pracy.

Często podkreślacie, że to nie jest zwykła szafa na sprzęt.

Bo rzeczywiście nią nie jest.

Wiele osób patrzy na takie rozwiązanie wyłącznie jak na miejsce do przechowywania terminali. Tymczasem sama szafa jest tylko jednym z elementów całego systemu. Najważniejsze są funkcjonalności, które za nią stoją.

Czyli w tej szafie jest software

Tak. To nie jest rozwiązanie tylko sprzętowe.

Przykładem jest moduł serwisowy. Użytkownik może podczas pracy zgłosić usterkę urządzenia bezpośrednio do systemu. Dzięki temu osoby odpowiedzialne za zarządzanie sprzętem od razu wiedzą, ile urządzeń jest uszkodzonych i jaki jest charakter problemu.

To ważne zwłaszcza wtedy, gdy magazyn pracuje pod dużym obciążeniem. Nie każda usterka oznacza konieczność natychmiastowego wycofania urządzenia z eksploatacji. Czasami można nadal wykorzystywać sprzęt do określonych zadań. Innym razem urządzenie powinno od razu trafić do serwisu. Chodzi o to, że dzięki szafie ktoś ma tę wiedzę od razu.

Jak wygląda korzystanie z takiego rozwiązania z perspektywy pracownika magazynu?

To bardzo prosty proces.

Na większości magazynów funkcjonują już systemy kontroli dostępu. Pracownik posiada kartę, której używa do wejścia na teren obiektu. My wykorzystujemy dokładnie tę samą kartę.

Pracownik przychodzi do pracy, przykłada kartę do szafy i pobiera urządzenie potrzebne do wykonywania codziennych obowiązków. Nie musi pamiętać dodatkowych haseł ani korzystać z kolejnych identyfikatorów.

Po zakończeniu zmiany odkłada sprzęt do szafy, a w systemie zapisuje się informacja o tym, kto pobrał urządzenie, o której godzinie to zrobił i kiedy je zwrócił.

A co w sytuacji, gdy urządzenie ulegnie awarii w trakcie zmiany?

To właśnie przykład, który wyraźnie pokazuje różnicę pomiędzy zwykłą szafą a systemem zarządzania urządzeniami.

Jeżeli terminal ulegnie awarii, pracownik może w trakcie zmiany podejść do szafy, zgłosić usterkę i pobrać kolejne urządzenie. Nie wymaga to angażowania dodatkowych osób. Nie trzeba szukać kierownika, dzwonić do menedżera ani czekać na reakcję działu IT.

Pracownik zostawia uszkodzone urządzenie, pobiera nowe i może kontynuować pracę.

Co ważne, nie ma ograniczenia polegającego na tym, że użytkownik może wykonać tylko jedno pobranie i jeden zwrot podczas zmiany. Jeżeli sytuacja tego wymaga, może ponownie wymienić urządzenie i pracować dalej.

Co uznalibyście za największe wyróżniki szafy wydającej Antumo?

Przede wszystkim integrację z naszym systemem MDM.

Szafa jest z nim bezpośrednio połączona, dzięki czemu w jednym miejscu można zarządzać zarówno urządzeniami mobilnymi, jak i samymi szafami. Mamy możliwość przypisywania urządzeń do użytkowników, zarządzania strefami, wdrażania polityk czy kontroli nad całym środowiskiem z poziomu jednego systemu.

Dla administratorów to ogromne uproszczenie. Nie muszą korzystać z kilku różnych narzędzi jednocześnie.

Drugim elementem jest modułowość. Instalujemy tyle modułów, ile jest potrzebnych. Jeżeli magazyn się rozwija i liczba urządzeń rośnie, można dokładać kolejne moduły do już istniejącej instalacji bez konieczności wymiany całego rozwiązania.

Na rynku są podobne rozwiązania. Gdzie widzicie swoją przewagę?

Na rynku funkcjonują różnego rodzaju szafy skrytkowe, ale najczęściej są to rozwiązania bardzo ogólne.

Nasze rozwiązanie od początku było projektowane przede wszystkim z myślą o urządzeniach mobilnych wykorzystywanych w logistyce i magazynach. Dzięki temu mogliśmy zastosować bardzo konkretne, dedykowane rozwiązania.

Dużą przewagą naszego rozwiązania jest jego uniwersalność. W szafie można przechowywać urządzenia różnych producentów – terminale mobilne, skanery czy drukarki wykorzystywane w firmie. Wiele konkurencyjnych rozwiązań jest powiązanych z jednym producentem sprzętu, co ogranicza swobodę klienta przy wymianie lub rozbudowie floty urządzeń. W naszym przypadku firma może zmieniać dostawcę sprzętu bez konieczności wymiany infrastruktury magazynowej i inwestowania w nowe szafy.

Bardzo istotna jest również integracja z MDM, o której już wspominałem. Oczywiście, inne rozwiązania mają własne systemy zarządzania, ale nie spotkaliśmy się z takim poziomem integracji pomiędzy zarządzaniem urządzeniami a samym procesem ich wydawania.

Czyli przez to, że szafa integruje się z MDM, to oznacza, że urządzenia również są wyposażone w MDM?

Mogą być. Co też od razu umożliwia wgrywanie polityk, ale przede wszystkim upraszcza administrację.

Czy szafa może integrować się z innymi systemami wykorzystywanymi przez klientów?

Tak. Nasz system ma otwarte API. Oznacza to, że inne systemy mogą wymieniać z nim dane i automatyzować wiele procesów.

Jeden z klientów wykorzystuje integrację do zarządzania listą urządzeń oraz użytkowników. Informacje są przesyłane automatycznie z jego własnych systemów. Dzięki temu nie trzeba ręcznie tworzyć użytkowników czy przypisywać uprawnień.

Jeżeli ktoś chce zintegrować nasze rozwiązanie z własnym środowiskiem IT, ma taką możliwość.

Jakie korzyści klienci zauważają najszybciej po wdrożeniu?

Najczęściej zaczynają od większej kontroli nad urządzeniami.

Jednym z najbardziej wymiernych przykładów jest sytuacja, w której magazyn przygotowuje się do okresu zwiększonego ruchu – świąt, dużych promocji czy innych szczytów sprzedażowych.

Jeżeli nie wiesz, gdzie są urządzenia, ile ich faktycznie masz i w jakim są stanie, naturalnym odruchem jest zamawianie kolejnych terminali.

Kiedy jednak zyskujesz pełną wiedzę o swojej flocie, często okazuje się, że nie ma takiej potrzeby. To jeden z najbardziej uniwersalnych elementów zwrotu z inwestycji. Wszystko inne zależy mocno od specyfiki danej branży.

Czyli to się po prostu opłaca

Tak. Nasz klient, dzięki któremu powstał pomysł, sam nam potwierdził, że rozwiązanie szybko się zwróciło. I o to nam chodziło. Zaprojektowaliśmy szafę, która odpowiada faktycznym potrzebom rynku.

A co z oszczędnością czasu?

To zależy od skali organizacji.

Jeżeli mamy niewielki magazyn i jedno miejsce wydawania urządzeń, różnica nie zawsze będzie spektakularna. Natomiast w dużych obiektach sytuacja wygląda inaczej.

A wciąż zdarzają się miejsca, gdzie siedzi człowiek z zeszytem i wydaje urządzenia pracownikom. Magazyn pracuje na kilka zmian, więc takich osób jest więcej. Robi się chaos, dochodzą błędy ludzkie.

W momencie wdrożenia rozwiązania automatycznego ten proces znika. Nie ma zeszytu, nie ma ręcznego wydawania sprzętu i nie ma potrzeby angażowania dodatkowych osób do obsługi całego procesu.

Czy pracownicy szybko przyzwyczajają się do takiego rozwiązania?

Jak przy każdym wdrożeniu, na początku pojawia się pewien opór. To naturalne.

Natomiast z tego, co obserwujemy, adaptacja przebiega bardzo szybko. Urządzenie jest proste w obsłudze. Można je porównać do urządzeń samoobsługowych, które wszyscy znamy.

Powiedziałbym nawet, że jest prostsze od urządzeń do odbioru paczek, kiedy to trzeba wykonać kilka czynności na telefonie. Tutaj przykładasz kartę i odbierasz urządzenie. To właściwie wszystko.

Co jest potrzebne do uruchomienia takiej szafy, co klient musi się przygotować do tego?

Dostęp do zasilania, sieć Ethernet i najczęściej klienci mają nasze rozwiązanie, mówię tu o Antumo MDM, które tym zarządza, postawione na własnych serwerach.

Jakie wyzwania mogą pojawić się przy wdrożeniu?

Najczęściej klienci pytają o różnorodność urządzeń.

Czy można przechowywać sprzęt różnych producentów? Czy można przechowywać terminale, tablety, drukarki, skanery?

Odpowiedź jest prosta. Jeżeli coś mieści się w skrytce, można tym zarządzać.

Może to być terminal mobilny, drukarka, skaner na palec, zestaw słuchawkowy, młotek albo i śniadaniówka. Można to włożyć, można tym zarządzać.

Oczywiście nie zachęcam nikogo do wdrażania systemu zarządzania śniadaniówkami, ale technicznie jest to możliwe. To dobrze pokazuje, że ograniczeniem nie jest rodzaj urządzenia, tylko potrzeba biznesowa.

Jak wygląda wsparcie po wdrożeniu?

Zapewniamy szkolenia, wsparcie serwisowe, dokumentację i pomoc techniczną.

W wielu organizacjach funkcjonują działy utrzymania ruchu, które są w stanie samodzielnie wykonywać część czynności serwisowych. Dlatego dostarczamy dokumentację i części zamienne.

Oczywiście zapewniamy również wsparcie zdalne. W większości przypadków problemy można rozwiązać bez konieczności przyjazdu na miejsce. Jeżeli jednak wymagana jest interwencja fizyczna, możemy przeprowadzić ją sami albo wesprzeć klienta w wykonaniu niezbędnych działań.

Na koniec – co powiedziałbyś dyrektorowi logistyki, który nadal zarządza urządzeniami przy pomocy zeszytu i Excela?

Powiedziałbym, że największym problemem bardzo często nie jest liczba urządzeń.

Problem zaczyna się wtedy, gdy nie wiemy, gdzie te urządzenia są, kto z nich korzysta i w jakim są stanie.

Jeżeli organizacja wykorzystuje dużą flotę terminali mobilnych, wcześniej czy później pojawi się potrzeba uporządkowania tego procesu. Pytanie nie brzmi więc „czy”, ale raczej „kiedy”.

Im większa skala działalności, tym szybciej taka potrzeba staje się bardzo realna.

ROZMAWIAŁA: Ilona Miziewicz-Groszczyk


Ilona Miziewicz-Groszczyk

 

Ilona Miziewicz-Groszczyk
redaktor naczelna „Logistyka360”
– współpraca merytoryczna, reklama
e-mail: ilona@logistyka360.pl
tel: 539 039 900