Europa importuje większość kluczowych surowców chemicznych spoza własnych granic. Wynika to z niższych kosztów produkcji oraz dostępności komponentów w Azji i Ameryce Północnej. Sam proces dostaw do europejskich producentów jest jednak niezwykle złożony — obarczony regulacjami, ryzykiem opóźnień i wyzwaniami środowiskowymi.
Główni gracze i kierunki importu
Europa od lat opiera się na dostawcach z Azji i Ameryki, ponieważ niektórych substancji nie produkuje się lokalnie — czy to z powodów kosztowych, czy z powodu braku odpowiednich surowców — wyjaśnia Ewelina Staszewska-Kobiela, Kierownik Rozwoju Biznesu DACHSER Chem Logistics.
Cła na nawozy – nowa geografia dostaw
Transport morski – logistyka pod ścisłą kontrolą
W 2023 roku aż 74% chemikaliów importowanych spoza Europy trafiło do Unii Europejskiej drogą morską. Choć to kanał preferowany przez branżę, jest również jednym z najbardziej wymagających. „Przepisy IMDG narzucają surowe wymogi — od certyfikowanych opakowań, przez odpowiednie oznakowanie kontenerów, aż po szczegółową dokumentację i segregację ładunków. Błąd na którymkolwiek z tych etapów może wstrzymać dostawę na całe tygodnie” — tłumaczy Ewelina Staszewska-Kobiela.
Lotnicze „chemiczne ekspresy”
Choć transport lotniczy odpowiada jedynie za niewielką część wolumenu przewożonych chemikaliów, jego rola w imporcie ma kluczowe znaczenie. Wykorzystywany jest przede wszystkim do przewozu ładunków pilnych oraz wysoko wyspecjalizowanych. „W logistyce chemicznej liczy się nie tylko szybkość, ale przede wszystkim bezwzględna zgodność z przepisami IATA DGR. Wystarczy jeden błąd w deklaracji, by przesyłka nie została dopuszczona do transportu. Każdy etap procesu — od certyfikowanego opakowania po Shipper’s Declaration — musi być zrealizowany bezbłędnie. Niezbędne są także regularne szkolenia personelu, ponieważ uprawnienia IATA DGR należy odnawiać co dwa lata” — podkreśla ekspertka DACHSER.




